Monthly Archives: Luty 2012

Zmęczenie materiału

Od tygodnia mam nieustanne wrażenie, że moja osobista sytuacja robi się z dnia na dzień coraz gęstsza. Rozumiecie, jak we śnie, w którym nie możecie się poruszyć, choć bardzo tego chcecie, bo jesteście w niebezpieczeństwie. Nie wiem, czy to, co mam w głowie teraz, jest już stanem ekstremalnym, wierzchołkiem, po którym swobodnie i bez trudu pobiegnę w dół, czy może jest to urwisko, z którego lada chwila się zjebię, rozpierdalając się o zwalisko pode mną. Niech to tylko nie będzie wierzchołek góry lodowej, bardzo o to proszę. I staram się jak mogę ciągnąć wszystko do przodu. Strona właściwie skończona [struuktura.pl], wizytówki w różnych serwisach założone, pracuję od bladego świtu po wieczór, a jednak kurwa nie widać efektów, nie rozwija się jak bym tego chciał, współpraca się nie układa, wszystko jest na nie. Ja też zaczynam być na nie. Nie wiem, co mam robić dalej, wmawiam sobie, że kluczem jest podjęcie decyzji, ale jakąkolwiek bym nie podjął, pętla na mojej szyi będzie się zaciskała. A chuj, dalej mi się nawet nie chce pisać. Dobranoc.

Otagowane , , , ,

Kłamstewka

  • Kłamie!
  • Jak to? Co się stało?
  • Nic, opowiadała dokładnie. Zbyt dokładnie!
  • Może to prawda? Ośmieszyłeś mnie?
  • Kłamcy znają szczegóły. Każdy mówi: Einstein i Jezus! (Adaptacja, 2002r.)

Kiedy byłem małym chłopcem, chciałem zostać oszustem perfekcyjnym. Przy każdej nadarzającej się sytuacji zgłębiałem tajniki kłamstwa idealnego i szlifowałem swój wymarzony fach. Wypracowałem sobie też kilka swoich unikalnych teorii, które z całym zaangażowaniem wdrażałem do życia, będąc przekonanym, że są one jedynie słuszne. Według jednej z nich należało moim zdaniem dopracować kłamstwo w każdym możliwym szczególe. Wtedy będzie ono tak prawdziwe, że oszukiwany nie będzie w stanie odróżnić go od rzeczywistości. Według kolejnej teorii uważałem, że kłamstwo musi nosić znamiona nieprawdopodobności, absurdalności, niemożliwości, bo wtedy oszukiwany dojdzie do naturalnej konkluzji, że… Właśnie, sam nie wiem, co ja sobie właściwie myślałem, opracowując teorię nr 2.

W każdym bądź razie spędzałem długie godziny snując oszustwa, dopracowując je idealnie w każdym najmniejszym szczególe. Wymyślałem kolejne wersje zdarzeń, obmyślałem alternatywne dla rzeczywistości linie czasowe, mając jeden tylko cel – wprowadzić wszystkich w błąd. Z czasem doszedłem do takiej wprawy, że byłem w stanie na bieżąco wymyślać różne kłamstewka, zachowując, jak mi się wydawało, logiczny sens wymyślanych zdarzeń.

Jak się niestety później okazało, żaden ze mnie Houdini ani Madoff. Byłem bardzo zawiedziony, kiedy dotarło do mnie, że tak naprawdę nikt nigdy mi nie wierzył. Wtedy postanowiłem porzucić swoje marzenia i nigdy więcej nie oszukiwać.

Z czasem do mnie dotarło, że często jest to trudniejsze, niż samo kłamanie. Niektórym się zdarza nagminnie. A najbardziej idiotyczne jest to, że teraz jestem w roli oszukiwanych z mojej przeszłości – nie wierzę w ani jedno słowo…

%d bloggers like this: