Category Archives: Zdjęcie

Warszawa

Warszawa dzisiejszego dnia to jakieś totalne wariactwo. Nienawiść, złość, gorycz, żółć i…. foie gras. Ale to temat na zupełnie inną notatkę.

Wciąż jestem pod wrażeniem swojego krótkiego wyjazdu do stolicy. Zazwyczaj miałem okazję ją doświadczać jednowymiarowo. Aż wstyd się przyznać, ale bywając w niej często, poznawałem tylko główne trakty, kawiarnie, restauracje zazwyczaj dedykowane takim, jak ja – turystom. Nic dziwnego, że Warszawa wydawała mi się płaska, szara, szybka. Nie miałem okazji nigdy obserwować autochtonów w ich naturalnym środowisku. Lubiłem to miasto, jednak zazwyczaj głównym powodem jego odwiedzenia byli znajomi, przyjaciele, chęć ich zobaczenia. Tym razem było inaczej. Większość znajomych wyjechało na święta poza Warszawę. Tak, jak większość populacji mieszkającej w stolicy. Ja natomiast zboczyłem z tras zarezerwowanych dla turystów. Wypuściłem się między innymi na drugą stronę Alei Jerozolimskich, gdzie okazało się, że nocne życie kwitnie pełną parą, ulice są obsiane małymi warsztatami naprawczymi dofinansowywanymi przez miasto, kawiarniami, pubami i miejscami, do których chce się wchodzić zarówno w nocy, jak i w ciągu dnia. Praga i Koneser, którego gmach główny został odrestaurowany z ogromną skrupulatnością, pietyzmem i rozmachem. Miałem okazję na jego terenie obejrzeć też opuszczone wnętrza byłych magazynów spirytusu oraz Bar Wódka, który raczy nas dużym wyborem tego trunku. Następnie przeszedłem się słynną ulicą Ząbkowską, na której z dużym prawdopodobieństwem można odkupić to, co nam zginie w metrze lub tramwaju. W końcu odwiedziłem piękną ulicę Profesorską i jej okolice, mnóstwo kawiarni z Czułym Barbarzyńcą na czele. Spełniłem swoje marzenie, konsumując tatara w restauracji U Kucharzy (niesamowita atmosfera, lepiej sobie tego chaosu i zamętu nie wyobrażałem). Pozwoliłem sobie też obserwować starszych warszawiaków i ich kawiarniane rytuały… Jestem przekonany, że każdy z nich ma do opowiedzenia wiele ciekawych historii.

Zdecydowanie nie jestem w stanie opisać wszystkich miejsc, jakie zobaczyłem. Właściwie nie jestem w stanie opisać żadnego rzetelnie i tak, jakbym tego chciał. Moja ostatnia wizyta była dla mnie bardzo ważna, emocjonalna i jak żadna inna. Między innymi dzięki trzem osobom: Maciuś, Fabian i Piotrek, bardzo Wam dziękuję. Mam wrażenie, że to miasto się przede mną otworzyło. Chociaż nie tyle otworzyło, co jedynie uchyliło drzwi, a ja przez wąską szparę zajrzałem do środka niesamowitego pokoju z wieloma zaułkami i tajemnicami. Bardzo bym chciał Cię dalej poznawać Warszawo. Ciebie, Twoją fascynującą topografię i historię.

Odbiegając od tematu: Kaczyński właśnie podziękował bloggerom, którzy mówią prawdę… A więc Panie Kaczyński – jest Pan skończonym idiotą i szczerze obawiam się o Pana zdrowie psychiczne.

Reklamy
Otagowane , , , ,

Inauguracja 2

image

Rower. Bo ofiara ze mnie.

Jak już tak leżałem na drodze, w centrum Gdyni, przy jednej z ruchliwszych ulic w mieście, a na mnie leżał mój rower, pierwszą myślą, jaka mi przyszła do głowy była myśl o niebie, na które zerkałem w danym momencie. Jakie ono piękne, niebieskie. Przez chwilę tak na nie patrzyłem, potem zacząłem się zbierać, ogarniać, oglądać. Stłuczone kolana, dłonie, krew i… No właśnie, dziwne uczucie, wszechogarniające mnie poczucie szczęścia. Przecież od 20 lat nie widziałem u siebie potłuczonych kolan. Dawniej co najmniej raz w tygodniu wracałem do domu z rozwalonymi nadgarstkami, szramami, krwawymi śladami, siniakami, co zazwyczaj znaczyło, że się świetnie bawiłem. Znów poczułem dziecięcą, naiwną wolność, brak zahamowań, chęć wariowania. Do tej pory mnie nie opuszcza. Może już nie opuści! Świetnie się dziś bawiłem.

Otagowane , , ,
%d blogerów lubi to: