Monthly Archives: Sierpień 2013

Pomysłowy myśliwy

Kurwa i znów mam jakiś totalny zjazd formy. Ale chuj tam, zamiast myśleć, powinienem się zająć wymyślaniem i wdrażaniem.

Ostatnio mi powiedział ktoś taki jeden(na), że mam zdecydowanie za dużo pomysłów w głowie, a mi się ciągle wydaje, że jest odwrotnie. Że mam zbyt ich mało. Szczególnie ostatnio, kiedy marzę tylko i wyłącznie o urlopie. Dwa tygodnie, obojętnie gdzie, byle bez telefonu, Internetu i dostępu do cywilizacji. Idealnie by było gdzieś w starym domu na wrzosowisku tak, żeby po wschodzie słońca i przed zachodem wznosiły się mgły. O kurwa, tak bym chciał!!! Idealnie by było, gdyby był tam piec, na którym mógłbym robić jakieś pyszne rzeczy. Kupiłbym mnóstwo warzyw, serów, wina!

Bo ostatnio ponownie się wkręciłem w gotowanie. Nie robię nic wymyślnego, bardzo proste, kilkuskładnikowe potrawy. Podstawowe przyprawy. Takie smakują najlepiej. To niesamowite, ile frajdy mi to sprawia. Wczoraj wpadłem do domu z różnymi zakupami, rzuciłem siaty w kąt i nie zastanawiając się zacząłem kroić, siekać, marynować, grillować.  Pierwszy raz w życiu jadłem fenkuła. Był pyszny! Takie odkrywanie mi odpowiada najbardziej.

Wracając jednak do pomysłów, one nie są wielkie, przełomowe, ambitne. No, może ambitne są… A, właśnie, chodzi o pomysły na życie, o tym nie wspomniałem. Szukam, co mógłbym robić, co chciałbym robić, co będzie mi sprawiało frajdę i czemu oddam się, żeby żyć fajnie. No i są takie rzeczy, o których, kiedy myślę, to aż mi się serce wyrywa i zastanawiam się, dlaczego ja do tej pory nic w tym kierunku nie zrobiłem? Zrobię! Obiecuję! I będę dorabiał piździe uszy!

Za dużo myślę, za mało robię…

Otagowane , , , , , , , , , , , , , ,

Sroka

Przeczytałeś parę moich notatek. Kilka ogólnych zdań o mnie, ogólnie mnie definiujących. I jaki ci się wydawałem? Konkretny, zdecydowany, poukładany, pewny siebie? Wszystko mam w garści, wiem czego chcę i żyję jak chcę, nie mam skrupułów, za to mam plan. Tak? To ja? Świetnie. Mój obraz uzupełniały posty na Fejsie naszych wspólnych znajomych. Jeszcze lepiej.

Czas było przejść do dalszego planu. Trzeba mnie poznać. Krok po kroku. Najpierw lakoniczna wiadomość na portalu gejowskim. No oczywiście, że tam jestem. Złapałem przynętę. Dyskusja zaczęła się rozwijać. Potem przyszedł moment spotkania. Zaiskrzyło. Miałeś nade mną przewagę. Wiedziałeś, jakie są moje wartości, na co zwracam uwagę, czego nie lubię, a co mnie przyciąga. Mówiłeś dokładnie to, co chciałem usłyszeć. Nie mogłem wyjść z zachwytu, że spotkałem kogoś tak podobnego do mnie. Skąd ty się wziąłeś, myślałem…

Znajomość nabierała tempa. Wiedziałem, że jesteś niedługo po rozstaniu. Pytałem, czy rzeczywiście jesteś gotów? Czy chcesz? Jesteś gotów. Chcesz. Tempo nie jest za szybkie. Nadal mnie zadziwiałeś. Zdecydowałem. Też chcę.

I wtedy coś się zmieniło. Na początku nie rozumiałem. Może to chwilowe, myślałem. Trzeba przeczekać. Nie było chwilowe. Było prawdziwe.

Dotarło do mnie, że prawdziwy ja cię zawiódł. Jest nudny. Niekonkretny, niezdecydowany, niepoukładany, niepewny siebie. Nie miałem nic w garści, nie wiem czego chcę i nie żyję jak chcę, mam skrupuły, za to nie mam planu. Nie przystawałem do twojego modelu życia. Nie jestem błyskotką.

Chwilę mi to zajęło, zanim zrozumiałem. Nie mogłem ci nic interesującego zaoferować. Wykorzystałeś skrupulatnie przesiane informacje na mój temat, ale okazało się, że to, co pozostało, to tylko pozory. Pozory, które sam sobie dopowiedziałeś.

Teraz znów możesz być sobą. Kim?

Następnym razem muszę być ostrożny. Taka historia…

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , ,

Na raz

Nie można ogarniać wszystkiego na raz. Tak się zwyczajnie nie da żyć. I jeśli ma się zbyt dużo na łbie, trzeba chwilę przystopować, zrobić przerwę, odsapnąć, odetchnąć. I zrobić sobie plan. Posegregować sprawy ważniejsze i takie mniej ważne. Te, które jesteśmy w stanie załatwić od razu i te, na które musimy poświecić trochę więcej czasu. Oraz takie, na które aktualnie nie mamy pomysłu. Takie należy odłożyć na chwilę na półkę. Ale tak, żeby były widoczne. Nie chcemy ich chować, chcemy tylko znaleźć na nie odpowiedni moment. Chowanie spraw nie jest wskazane. One nie pozwolą nam o sobie zapomnieć. Ba, one się przypomną w najmniej odpowiednim momencie, krzycząc, wymachując łapami i urastając do niebagatelnych rozmiarów. Więc nie chowamy. Odkładamy. A jak już będziemy mieli pomysł – chwytamy, ściągamy z półki i załatwiamy. Od razu. Nie zwlekamy. Tak się zwyczajnie da żyć. Można ogarniać wszystko. Nie na raz.

Otagowane , , , , , , , , , ,
%d blogerów lubi to: