Monthly Archives: Czerwiec 2012

Dziwny ten weekend jakiś

Wyprowadziłem się z mieszkania, które przez ostatnich siedem lat traktowałem, jak swój własny dom. Gdzieś tam, w tle miałem świadomość, że nadejdzie ten moment, w którym będę musiał je opuścić, ale była to zawsze odległa perspektywa. Taka majacząca nieświadomość. Nawet robiłem sam ze sobą zakłady bukmacherskie, czy dobiję do dziesiątki. Nie dobiłem.

Puste mieszkanie, które zdążyłem poznać jak własną kieszeń, robi dziwne wrażenie. Na silę chciałem w nim coś pozostawić po sobie. Taka niby pamiątka, ślad, że tu mieszkałem. Zostały zasłony w oknach, lampy w pokojach i kuchni. Dywan, dwa kwiaty. Właścicielka zapowiedziała, że niedługo wkracza tam ekipa remontowa, więc podejrzewam, że znaki po moim ówczesnym jestestwie znikną szybciej, niż zdążę o nich zapomnieć. Byłem sprytny. W piwnicy pozostawiłem po sobie pudło starych kaset video, dyskietek 1.4 i kaset magnetofonowych, z nadzieją, że tam nikt długo nie będzie zaglądał.

Nie miałem sentymentalnych uniesień, porządkując ostatni raz swój dom. Zmywanie naczyń było zmywaniem naczyń, mycie podłóg ich myciem. Po wszystkim ostatni raz dokładnie sprawdziłem, czy nigdzie nie pozostawiłem jakiegoś cennego bibelotu. Nie pozostawiłem. Protokół zdawczo – odbiorczy podpisany przez właścicielkę mieszkania oraz przeze mnie, przekazanie kluczy, krótkie „powodzenia…” na do widzenia. Drzwi się zamknęły.

Zaczyna się nowe.

Otagowane , , , , , ,
%d blogerów lubi to: