Monthly Archives: Luty 2014

Marudzę, wiem

Kurcze, czuję się staro. Często ostatnio myślę, że jest mi bliżej do czterdziestki, niż do trzydziestki. Myślę? Przecież tak jest. Jest mi bliżej do czterdziestki! Zastanawiam się, czy ja jestem naturalny w tym wszystkim, co robię, jak się zachowuję, jak żyję, jak funkcjonuję. Na ile to tylko sposób, żeby siebie i kilka innych osób oszukać, że może i mam 36 lat, ale tak naprawdę to ja mam 25 i mogę się bawić do upadłego, wariować, mogę być modnym hipsterem, mogę eksperymentować z dragami i nikt nawet nie zauważy siwizny i zmarszczek.

O kurwa, strasznie jestem ostatnio emocjonalny. Wkurwia mnie to. Bo wiem, z jakiego powodu. Bo boję się samotności. Boję się być samemu. Boję się, że jestem za stary i nikt mną nie będzie zainteresowany. Nie mogę przecież być samotnym, starym gejem. To nie jest mój wybór. Ja tak nie chcę. Przeraża mnie, co się ze mną dzieje. Strach przed samotnością odbiera mi zdrowy rozsądek. Walczę o swoje jak najlepsze życie, rozcinając sobie co i rusz stopy na skalistym dnie swoich emocji. Swoich coraz częstszych błędów.

Jak poznać chłopaka? Jak poznać „kogoś”?! Jak poznać człowieka? Jak poznać osobę, która nie podda się po kilku krótkich zdaniach? Która nie będzie pytała, czy chcę być jebany, czy miałbym teraz na coś chęć? Brak mi jakiejkolwiek koncepcji. Perspektywy. Wiek na związek minął? Przegapiłem go? Może tak…

Reklamy
Otagowane , , , , , , , ,

Coś nie tak

10 lutego minęły dwa lata, od kiedy Siupster zaczął pisać. Huh, czas zapierdala, jak szalony. Dwa najintensywniejsze lata w moim życiu. Dwa najcudowniejsze lata w moim życiu i dwa najtrudniejsze lata w moim życiu. Dzięki, że czytacie. Dzięki, że jestem, dzięki, że się rozwijam i ogarniam i chcę coraz więcej. Za to dzięki Wam i sobie!!! Ale ja nie o tym chciałem…

Kilka dni temu trafiłem na taki tam krótki artykulik (< link), z cyklu tych, co to pierdolniemy newsem, żeby się w ludziach zagotowało. Artykuł ów traktował o niechlubnym wywiadzie, jaki niejaka pani Christin Cooper przeprowadziła z Bode Millerem. Zdobył chłopak w Soczi brąz, bla, bla, bla, wielka chwila dla niego, wiadomo. Zagotowało się we mnie. Jak chuj się zagotowało! Bo ja, niestety jestem z tych, co to empatycznie podchodzą do całego świata i kiedy obejrzałem film z wywiadem, kiedy słuchałem tej suki, która raz po raz drąży temat, kompletnie nijak się mający do wygranej sportowca, wiedząc, że robi to tylko po to, żeby to szmatławe kurestwo potem sprzedać na antenie jako hit, krew mnie jasna zalała! Odebrała mu radość z wygranej, dostała dokładnie to, czego chciała – ból, łzy i cierpienie. Co za jebana szmata bez moralnego kręgosłupa, sobie pomyślałem! Manipulatorka! Powinni ją wyjebać na zbity pysk, powinna być do końca życia zbanowana, zawieszona i bez pracy!

Potem przyszła kolejna refleksja, która do tej pory nie daje mi spokoju. Co się takiego dzieje ze światem, że coś tak prostego, jak szacunek, moralność, i szumnie zwana etyka zawodowa stają się pustymi słowami?? Nie ufamy już lekarzom, politykom, dziennikarzom. Dzisiejsza rzeczywistość stanęła na głowie. Politycy to małpy w zoo, dziennikarze są cyrkowymi klaunami. Lekarze i urzędnicy skrzętnie chowają kolejne koperty do szuflad. Bez nich nic nie załatwimy, bez nich sobie nie pochorujemy godnie. Zawody zaufania publicznego stają się powoli zawodami nieufności publicznej. Boli mnie to, że emocje stają się sposobem na kasę, a nie wyznacznikiem prawdziwego człowieczeństwa. Boli mnie to, że sami sobie człowieczeństwo odbieramy. Boli mnie to, że stajemy się dla siebie kutasami…

Coś  jest z nami nie tak. Era igrzysk i dekadencji?…

Otagowane , , , , , , , ,

Uściski

Ja pierdolę, dlaczego ja w ogóle nie panuję nad złością?! Wystarczy małe coś, taka na przykład wiadomość, że ktoś mnie robił w chuja i już jadę z koksem. Lawina, słowotok, roztrzęsienie, chuj, pizda, pizda, chuj w głowie, huragan Katrina, nie fair, rozgoryczenie, w pizdę, kurwa, w niebie szał! Nie pomagają wdechy, oderwanie się na moment, zamęt i kurwica robi swoje. Tak już jestem skonstruowany, nie potrafię inaczej, rozsadza mnie od środka i dopóki tego nie wyleję, nie ma bata, nie uspokoję się. Istna zagłada w mojej głowie. Wkurwia mnie to jeszcze bardziej, zaciskam pięści i…. I nic kurwa nie jestem w stanie zrobić!

Zresztą nad żadnymi emocjami nie panuję! Chociaż należy kurwa, należy, jak doświadczenie życiowe uczy! W tym wieku już się nie powinienem zakochiwać, już nie powinienem lecieć w przepaść na złamanie karku tylko dlatego, że poczułem swędzenie w okolicach brzucha i kutasa, bo z tego wynikają tylko jebane problemy.

Co więcej, ja zwyczajnie nie potrzebuję już takich uniesień. Przecież w dzisiejszych czasach rozmowa na Messengerze skutecznie zastępuje nam randkę, a zdjęcie chuja jest współczesnym wyznaniem miłości! A jeśli, w ostateczności, jakimś cudem zdarzy się, że spotkamy się na kawie, no to ja już nie wiem…. Co najmniej kurwa, jak byśmy mieli nie wiadomo jak długi staż w związku! Gromadę bachorów, dom, dwa auta, coroczne wyprawy na wakacje do Grecji i wspólnie pity rozliczamy! No kurwa, na kawie to się dopiero człowieka poznaje! Na wylot! A potem, po jednym spotkaniu, po jednym napoju, po kilku fotach typu „kawa na ławę” i kilkunastu rozmowach w dymkach, kiedy nie daj boże coś się zjebie, albo co gorsza, kogoś przypadkiem spotkam na tej samej imprezie, przez kogo poczuję właśnie to swędzenie w okolicach brzucha i kutasa, wtedy to nie ma zmiłuj! Wtedy to ja już jestem chuj i prostak. To ja już pogrzebałem swój związek, o którym nie wiedziałem, że w nim jestem. To ja jestem najgorszy z najgorszych i choćbym przepraszał do końca życia to i tak kurwa ci, co nie znają wiedzą najlepiej, że mi źle z oczu patrzy!

Bo robię tak samo, jak każdy pedał! Bo nie mam odwagi powiedzieć o swoich uczuciach i czekam, aż się wszystko samo ułoży. Bo jebię po oczach ściemą, jak mi pasuje! I jeszcze kilka srok za ogon łapię! Tak robię! O!

Otagowane , , , , , , , , , , , , , ,
%d blogerów lubi to: