Monthly Archives: Kwiecień 2013

A po co to komu, to wszystko?

Nie rozumiem tego za grosz, dlaczego w domu nie można mieć każdego kubasa innej wielkości, każdego talerza innego koloru i kształtu, każdej łyżeczki, widelca, noża z innej parafii? Nietaktem jest podać sok w innych szklankach, lub co gorsza, zaserwować wino w innych kieliszkach. Trzeba mieć zastawę, 24 części, każda część z tym samym wzorkiem, z falowanym brzeżkiem i złotym paskiem (Broń boże nie myć w zmywarce!) A przecież to takie urocze, mieć różność w domu. Każdy stały gość może wtedy sobie wybrać swój ulubiony sztuciec, lub kubolek, miskę do zupy. Każdy siada na swoim ulubionym krześle, bo idealnie dopasowanym do kształtów jego pupy. I atmosfera od razu taka trochę przyjaźniejsza, szczególnie dla tych mniej obeznanych z domostwem.

Ostatnio sobie postanowiłem, że jeśli kiedyś jeszcze się zadomowię w jakimś miejscu na ziemi, to za chu chu nie kupię ani jednej nowej rzeczy potrzebnej w domu. Może poza niezbędnym sprzętem AGD, RTV i tyle. Reszta z odzysku. Będę szperał w rupieciach za chochlą do zupy, znosił do domu stare meble, budował nowe ze skrzyń i skrzyneczek, zachwycał się przepiękną, starą solniczką ze szklaną główką lub cynkową cukiernicą (Mój znajomy takową posiada. Kradziona. Przyznał się. Bo baba nie chciała spuścić z ceny.).

Za dużo ostatnio kupujemy.

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , , , , ,

Doły pionowe

Wszyscy ostatnio skrzą się iskrami i miotają piorunami. Każdy naburmuszony, zdenerwowany, fuka i bąka pod nosem. Jak bawoły. Z nozdrzy leci para. Każdy gotowy do ataku. Ja na czele.

Wkurwiony jestem niemiłosiernie. Od jakiegoś już czasu. Mam wątpliwości, czarne myśli, wszędzie słyszę podteksty, każdy mnie drażni. Wszystko mnie drażni!

6.30 rano, spacer z psem. Idę przed siebie wkurwiony, że pełen dobrych intencji i nadziei na wiosnę znów nie wziąłem czapki, szalika, rękawiczek. Piździ. Sonie ciągnie. Słyszę złowrogie warczenie psa.

– Proszę skrócić psa!
– Słucham? Niech pan, do kurwy, skróci swojego psa! Nie panuje pan nad swoim psem, to może nie powinien pan go w ogóle mieć!
– Ja swojego skróciłem…
– Dobra, spierdalaj!

Mijam osłupiałego faceta. Opamiętuję się i się zaczynam zastanawiać, czy ja jestem zdrowy? Przecież facet nie był niemiły i chciał dobrze.

Wracam z pracy. Tramwaj jak zwykle zatłoczony, ja jak zwykle psioczę na ZTM. „Kurwa, czy tak trudno zrobić raz na pół roku badania intensywności ruchu?! Mogliby się niejednego nauczyć od Trójmiasta! Metropolia od siedmiu boleści, z najgorszą jebaną komunikacją miejską!”. Tramwaj się zatrzymuje, ja chcę wysiąść. Zaczynam się przepychać.

– Przepraszam… Przepraszam…

Grupa eleganckich pań stoi przed zamkniętymi drzwiami, patrząc na mnie nieporadnie, że niby co one mają zrobić? Przycisk wcisnąć? Odsunąć się? Zaraz nie zdążę wysiąść. Gniew wzbiera. Zaczynam napierać, głośno wypowiadając myśli.

– No żesz kurwa mać, stoją i się patrzą, jak szpak w pizdę, żadna nie drgnie, ani nie wciśnie przycisku, przecież mówię PRZEPRASZAM!

Wiosenko, wiosenko, kurewko ty mała, spóźniasz się, a ludzie rozumy tracą!

Otagowane , , , , , , , , , ,

Koniec milczenia

Pozimowe doły zalane jeszcze sorbetem śniegowym, ale już widać przebijającą się wiosnę, co napawa mnie optymizmem i pozytywną energią. Wracam, jestem, będę. Przynajmniej do kolejnego czmychnięcia ukradkiem w kąt.

Mam nadzieję, że smacznego!

Otagowane , , , ,
%d blogerów lubi to: