Monthly Archives: Październik 2012

Imagination day

Oh fucking god, a jednak mam w sobie emocje! I to te fajne, czyste, i dające niesamowitego kopa! Okazuje się, że poruszają mnie ludzie z pasją, zawziętością, czystymi intencjami. To jest coś niesamowitego, kiedy się ich słucha, jak opowiadają o swojej pracy, o tym, w jaki sposób są inspirowani zwykłymi na pozór rzeczami, jak potrafią je przekształcić w coś… coś wzbudzającego właśnie emocje! Ci ludzie mają w sobie niesamowite pokłady odwagi, podejmują ryzyko. To są chyba główne ich cechy wspólne.
Kurcze, aż mi trudno o tym pisać. Jarbas Agnelli, miałem okazję człowieka dziś słuchać i obejrzeć dwa jego filmy. Krótki metraż podparty cudowną muzyką. Facet przede wszystkim jest muzykiem i reżyserem. Ma pełną głowę pomysłów, to się wyczuwało. Opowiadał dziś między innymi o tym, że kiedyś w gazecie zobaczył zdjęcie ptaków siedzących na drutach. Jego pierwszym skojarzeniem były nuty. Wyciął zdjęcie, zagrał ptaki i dzięki temu powstało to:

 

Tak proste, a tak genialne. A przy tym koleś tak bardzo skromny!

Chcę więcej takich ludzi!

Reklamy
Otagowane , , , ,

No i kurwa co?

A moja głowa, to ostatnio taka nudna jest. Niemiłosiernie wręcz. Ja jebie, gdzie są te wszystkie emocje, które mną kiedyś targały? Złość, niechęć, strach… No gdzie, się pytam? Swego czasu to człowiek chciał się co dzień na swoje życie targnąć. Obmyślał, leżąc w łóżku i patrząc w sufit, jak najefektywniej i niekoniecznie najefektowniej dokonać żywota. Sobie wyobrażał, jak z niego życie uchodzi, co sprawiało ulgę. Chwilową, owszem. Potem, rano wstawał ze strachem w płucach i mętlikiem w głowie, żeby jakoś przeżyć kolejny dzień pełen problemów ważniejszych i mniej ważnych, tych urojonych i mniej wyimaginowanych.

A teraz? Nico. Są tam jakieś niewielkie, delikatne. Uczucia? Reakcje? Że niby chcą się przedrzeć, właściwie wydrzeć z tła. Wplecione dość mocno, więc to nie takie łatwe. Gdzieś tam, daleko majaczą.

A problemów, albo lepiej powiedzieć trudów życia codziennego wcale nie mniej. Tylko mi łatwiej je zaakceptować.

Ale dlaczego? Skąd taka zmiana? Czy to kwestia bezradności? Jeśli człowiek nie ma recepty na trudy (brudy pasuje jak ulał!) to może przechodzi w stan standby? Albo byłem osobowością borderline, przekroczyłem magiczny wiek 35 lat i wszystkie emocje się nagle we mnie wyrównały? Może forma wyparcia? Nie chcę już się bać, więc ciągnę życie po podłodze za sobą jak mokrą szmatę, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Albo obojętnie, co mi się jeszcze na łeb spierdoli, ja to dopisuję do swojej mentalnej listy rzeczy do załatwienia, z nadzieją, że kiedyś będę w stanie odfajkować wszystkie pozycje i to mi daje poczucie spokoju i odpowiedzialności? Albo wentyl bezpieczeństwa? Chuj wie, ja nie. Ma ktoś jakąś teorię?

Jedyne co mnie dziś irytuje, wkurwia, to głupota. Nawet, jeśli jest niezamierzona (czy głupota potrafi być zamierzona?) – odtrąca mnie totalnie. Najbardziej, kiedy jej ofiarą padają ludzie inteligentni. Co się kurwa tak często ostatnio w moim otoczeniu zdarza…

Dobranoc.

Najbardziej mi się chyba jednak podoba wizja listy rzeczy do zrobienia.

Otagowane , , , , , , ,

Ulice jak rzeki

Ściana deszczu. Wszystko płynie. Wzdłuż głównych traktów komunikacyjnych. Wlewając się schodami do najniższych części miasta. Wdzierając się bez pardonu do piwnic i garaży. Zalewając cały świat. Pionowe strugi wody cieknące po ścianach, lampach ulicznych, przemoczonych pieszych bez parasoli. I tych z parasolami też, spieszących, by się uchronić, skaczących przez kałuże. Woda się nie zastanawia. Woda płynie. Nie ma znaczenia gdzie, jakim kosztem. Byle przed siebie. Szuka ujścia. Ruch. Ciągle w jednym kierunku. Odpowiednim.

Życie to ruch. Działanie to życie. Rozwiązywanie to działanie.
Śmierć to bezruch. Bierność to śmierć. Strach to bierność.
Nie mogę być bierny. Muszę być dzielny. Muszę płynąć.

We wczorajszym deszczu było coś metafizycznego, coś letniego. Silny, intensywny, niebanalny. Pociągał. Jak przystojny facet.

Otagowane , , , ,
%d blogerów lubi to: