Imagination day

Oh fucking god, a jednak mam w sobie emocje! I to te fajne, czyste, i dające niesamowitego kopa! Okazuje się, że poruszają mnie ludzie z pasją, zawziętością, czystymi intencjami. To jest coś niesamowitego, kiedy się ich słucha, jak opowiadają o swojej pracy, o tym, w jaki sposób są inspirowani zwykłymi na pozór rzeczami, jak potrafią […]

Czytaj dalej Imagination day

No i kurwa co?

A moja głowa, to ostatnio taka nudna jest. Niemiłosiernie wręcz. Ja jebie, gdzie są te wszystkie emocje, które mną kiedyś targały? Złość, niechęć, strach… No gdzie, się pytam? Swego czasu to człowiek chciał się co dzień na swoje życie targnąć. Obmyślał, leżąc w łóżku i patrząc w sufit, jak najefektywniej i niekoniecznie najefektowniej dokonać żywota. […]

Czytaj dalej No i kurwa co?

Ulice jak rzeki

Ściana deszczu. Wszystko płynie. Wzdłuż głównych traktów komunikacyjnych. Wlewając się schodami do najniższych części miasta. Wdzierając się bez pardonu do piwnic i garaży. Zalewając cały świat. Pionowe strugi wody cieknące po ścianach, lampach ulicznych, przemoczonych pieszych bez parasoli. I tych z parasolami też, spieszących, by się uchronić, skaczących przez kałuże. Woda się nie zastanawia. Woda […]

Czytaj dalej Ulice jak rzeki

Dupa zimna

Lazy Sunday. Dawno nie dałem sobie tyle luzu w weekend. Potrzebowałem tego. Spotkanie z przyjaciółmi. Wziąłem ze sobą Sonię. Taki miejski psi spacer. Kawa i smakołyki. Sonia pierwsze, co robi spuszczona ze smyczy w kawiarni, wpada za ladę. „Ale chwileczkę, ona nie ma aktualnej książeczki sanepidowskiej!” słyszę. Każdy składa zamówienie. Rozmowy z uśmiechem na twarzy […]

Czytaj dalej Dupa zimna