Monthly Archives: Lipiec 2012

Uwaga, będziemy się mijać!

Nie wiem, jak to ująć w słowa. Wiele rzeczy mi siedzi w głowie, a emocje, jakie temu towarzyszą, to rozczarowanie i rozgoryczenie. Jestem rozczarowany faktem, że ludzie ze sobą nie rozmawiają. Robią to niechętnie. Relacje sprowadzone są do przyjemnego spędzania wspólnie czasu, rozmów o pierdołach totalnych. W momencie, kiedy ktoś taki zostaje przyparty do muru, bo drugi ktoś jednak chciałby się czegoś dowiedzieć, jakiś konkretów, które jednak mają wpływ na obie strony „konwersacji” – przyparty ucieka w siną dal. Z nadzieją, że wszystko się samo ułoży? No tak, ułoży się, tylko kiedy?

Więc zostałem sam ze swoimi myślami. Sam z informacją „jesteś dla mnie bardzo ważny”. Bo się jebaliśmy i było przyjemnie? Proszę cię! Seks w dzisiejszych czasach nie jest niestety towarem deficytowym, więc bym nie przeceniał jego roli. Owszem, z kimkolwiek bym nie spał, jest to dla mnie duża sprawa. Mam niestety wątpliwości, że inni też tak do tego podchodzą. Traktować to, jako argument to słabe.

Mam w sumie szczęście, że udało mi się wyartykułować jemu bezpośrednio, co mi siedzi w głowie i sercu. Małe to pocieszenie, ale zawsze. Właściwie moje zaangażowanie jest dla mnie zagadką. Rozmawialiśmy o tym, powiedziałem mu, że się moim zdaniem mijamy i to sporo. Wtedy mi powiedział, że jest gotowy, żeby się zaangażować. Spojrzałem na niego z zupełnie innej perspektywy. Spojrzałem na niego, jak na człowieka, który jest rzeczywiście gotowy, który chce tego samego, co ja. Którego mógłbym pokochać. Moje intencje ówczesne zostały zrozumiane na opak. „Przecież ustaliliśmy, że będziemy fuck buddy”. Właśnie się ostro minęliśmy.

To nie jest źle, kiedy się komuś powie „sorry gościu, nic z tego”. Źle jest, jak się kogoś zostawi z obietnicą.

Sam nie jestem lepszy, samemu mi się tak zdarzyło, sam jestem winien małego lub większego cierpienia. Nie raz się mijaliśmy, a ja się bałem powiedzieć prawdę. Może to ludzkie? Strach przed zranieniem kogoś. Strach przed widokiem smutnych oczu, zawodu rysującego się na twarzy.

Przepraszam.

Reklamy
Otagowane , , , , , , ,

Mój prywatny film sensacyjny

Godzina 23.30. Ursynów. Wracam spokojnie do domu ze spaceru z Sonią. Już dochodzę do domu, przechodzę właśnie ostatnie skrzyżowanie. Nagle w moją stronę wybiega młoda kobieta. Biegnie na bosaka, naga. W rękach ściska swoje rzeczy. Na jej twarzy rysuje się grymas przerażenia. Po policzkach płyną dwie czarne strużki tuszu.

– Błagam, pomóż mi! Proszę, pomóż mi! On zaraz tu będzie! On chce mnie zabić! Dosypał mi czegoś do piwa!

Ja pierdolę, o co chodzi? Na wszelki wypadek chowam telefon do kieszeni. Laska dobiega do przystanku, obok którego i ja staję.

– Co się stało? Zadzwonię po policję.

– Nie, nie dzwoń na policję! On zaraz tu przybiegnie, proszę zadzwoń do mojej mamy, albo po taksówkę. Widzę na czerwono i niebiesko. O, nawet ślina jest taka, że nigdy takiej nie miałam. Zaraz zemdleję, proszę zadzwoń do mojej mamy!

Wykrzykuje wszystko jednym tchem, ubierając się, plując i dławiąc się jednocześnie. Cała roztrzęsiona.

– Słuchaj, ja nie jestem z Warszawy. Nie znam żadnych numerów taksówek. Podaj mi jakąś. Albo może lepiej, jak zadzwonię po policję albo karetkę?

– Nie, nie chcę policji, ani karetki. Błagam zadzwoń do mojej mamy!

Chwilę się zastanawiam. W końcu wyciągam telefon i wykręcam numer, który dyktuje mi dziewczyna. Przekazuję jej słuchawkę. Ta płacze, zdając relację z całego zajścia. Opowiada o każdym szczególe wieczoru. Narkotyki, alkohol, gdzie spotkała kolesia… Matce? Mam wątpliwości. Po chwili przekazuje mi słuchawkę. Prosi, zebym pogadał.

Matka prosi, żebym zadzwonił po karetkę, a potem oddzwonił do niej i poinformował, do jakiego szpitala ją przewiozą. Ja już nie słucham, bo w naszym kierunku biegnie kolejna postać. Tym razem mężczyzna. Kurwa, zaraz dostanę po ryju. Mafia, Pruszków, zatopi mnie w betonie. Dobrze, ze jestem z Sonią, może chociaż trochę mnie obroni. Dziewczyna chowa się za mnie, kurczowo trzymając się mojej bluzy. O ja jebię…

A jednak nie. Okazuje się, że facet jest prawnikiem. Sam dzwoni po policję. Prosi, żebym został, bo jestem świadkiem. Straszne zamieszanie. Idziemy z powrotem do jego domu. Po resztę rzeczy młodej damy. Młoda dama okazuje się być prostytutką. W całą akcję oprócz mnie zaangażowanych jest kilku ochroniarzy. Wszyscy z kamiennymi twarzami wykonują ich obowiązki. Spisują dane osobowe, wyjaśniają sytuacje. Kurwa, to żaden sensacyjny film, tylko co najwyżej Bareja i strata mojego czasu! Pierdolę, wracam do domu. Sonia, idziemy.

Otagowane , , , ,

Ech, się dzieje

Jaki ja jestem zmęczony. Najchętniej bym spał całe popołudnie, potem bym się odwrócił na drugi boki i dalej bym spał do rana. To jednak absolutnie nie oznacza, że narzekam. Jestem tak fajnie, pozytywnie zmęczony. Z ogromną przyjemnością wstaję rano do pracy. Uwielbiam ten moment, kiedy z tramwaju wychodzę na oblany żarem słonecznym przystanek Domaniewska. Potem kilka kroków i wchodzę do przyjemnie chłodnego budynku. Na drugim piętrze dzieje się magia. Nie, nie przesadzam.

Po pracy wracam do domu. Nie, nie tak od razu. Najpierw zawsze jakiś spacer. Oswajam się z miastem. Przyzwyczajam się do niego. Upajam się jego ulicami. W końcu od kilku dni jest moim nowym domem.

Czasem nagle się okazuje, że znajdujesz się dokładnie w tym miejscu, w którym akurat powinieneś być. Chyba właśnie złapałem kilka wirujących w powietrzu talerzy.

Dobranoc.

Otagowane , , , ,
%d blogerów lubi to: