Tag Archives: plan

Kompost

Trudno wrócić, więc proszę o odrobinę wyrozumiałości.

Dla uzupełnienia informacji: Pies umarł w maju. Nowe mieszkanie. Stara dzielnica. Stara praca. Singiel. Jeden epizod. Dwa nowe tatuaże. Kolejny w drodze. Czyli po staremu.

Przemijanie, zdrowie, życie, młodość, starość. Rozkminy po totalu. Sporo ludzi ostatnio punktuje innych (i siebie) w moim otoczeniu za wiek.

Jedzie chodnikiem koleś na longboardzie. Zajebiście, modnie ubrany, sprawny, wysportowany. Na oko jakieś 45 lat. Zdradzają go zmarszczki na twarzy i siwe włosy na głowie. Zatrzymuje go Straż Miejska: „Panie R. w takim wieku?! Czy to wypada?…”

Rodzinne spotkanie. Przy stole wielkanocnym grupa ludzi w wieku około 60 lat. Nasza trójka, w wieku około 35 lat, siedzi na sofie. Kobieta opowiada o swoim mężu: „Paskudny nowotwór pęcherza moczowego. Wycieli mu go i ma zrobioną rekonstrukcję z jelita. Może się to objawiać nietrzymaniem moczu w nocy no i w ogóle. Nie, to już przeszło 6 lat! Nauczył się wyczuwać, kiedy che mu się załatwić, to jest takie dziwne parcie w dole brzucha. No naprawdę paskudny, paskudny nowotwór!” Mężczyzna słucha w milczeniu. Kilka tygodni temu przebiegł swój kolejny maraton. Planuje następny. W Helsinkach. Po nogach mu nie cieknie pomimo wieku i pęcherza z jelita.

Kobieta kontynuuje: „Przerost prostaty? No tak, można przez odbyt, ale teraz to już inaczej! Teraz to w badaniach krwi wychodzi. To się nazywa PSA! No ale można przez odbyt! No to tak samo, jak po porodzie lekarz bada, czy macica się już zaczęła obkurczać, to też przez odbyt, no bo jak inaczej?” Pani A. wstając od stołu i rzucając nam ostrzegawcze spojrzenie mówi: „Wy też już powinniście uważać! Powinniście chodzić do lekarza i na badania! To już taki wiek, że zaczynają się problemy ze zdrowiem! No niestety!” Kiwamy w milczeniu głowami.

Rozkminy z M., że jesteśmy starzy, zgnuśniali, że nigdzie nie wychodzimy do ludzi, do klubów, na imprezy, że jakiś kryzys i marazm. Swiat się kończy, czas umierać i tak raz na jakiś czas sobie pobiadolimy. Ostatnio dzielę się rozkminami ze znajomymi – na oko około 45 lat (tak dokładnie to nie wiem, a boję się zapytać). R. się ożywia: „Ale Maciek, to mija! Proszę Cię! Spójrz na mnie! Ostatnio zaliczyłem imprezę w Luzztrach!” W sercu zaczyna kiełkować nadzieja.

W tym roku kończę 38 lat. Cioty mnie pochowały jakieś dwa lata temu. Właściwie to już się rozłożyłem. Jestem żyznym kompostem.

Będę wesołym, młodym staruszkiem.

Reklamy
Otagowane , , , , , , , , , ,

Sroka

Przeczytałeś parę moich notatek. Kilka ogólnych zdań o mnie, ogólnie mnie definiujących. I jaki ci się wydawałem? Konkretny, zdecydowany, poukładany, pewny siebie? Wszystko mam w garści, wiem czego chcę i żyję jak chcę, nie mam skrupułów, za to mam plan. Tak? To ja? Świetnie. Mój obraz uzupełniały posty na Fejsie naszych wspólnych znajomych. Jeszcze lepiej.

Czas było przejść do dalszego planu. Trzeba mnie poznać. Krok po kroku. Najpierw lakoniczna wiadomość na portalu gejowskim. No oczywiście, że tam jestem. Złapałem przynętę. Dyskusja zaczęła się rozwijać. Potem przyszedł moment spotkania. Zaiskrzyło. Miałeś nade mną przewagę. Wiedziałeś, jakie są moje wartości, na co zwracam uwagę, czego nie lubię, a co mnie przyciąga. Mówiłeś dokładnie to, co chciałem usłyszeć. Nie mogłem wyjść z zachwytu, że spotkałem kogoś tak podobnego do mnie. Skąd ty się wziąłeś, myślałem…

Znajomość nabierała tempa. Wiedziałem, że jesteś niedługo po rozstaniu. Pytałem, czy rzeczywiście jesteś gotów? Czy chcesz? Jesteś gotów. Chcesz. Tempo nie jest za szybkie. Nadal mnie zadziwiałeś. Zdecydowałem. Też chcę.

I wtedy coś się zmieniło. Na początku nie rozumiałem. Może to chwilowe, myślałem. Trzeba przeczekać. Nie było chwilowe. Było prawdziwe.

Dotarło do mnie, że prawdziwy ja cię zawiódł. Jest nudny. Niekonkretny, niezdecydowany, niepoukładany, niepewny siebie. Nie miałem nic w garści, nie wiem czego chcę i nie żyję jak chcę, mam skrupuły, za to nie mam planu. Nie przystawałem do twojego modelu życia. Nie jestem błyskotką.

Chwilę mi to zajęło, zanim zrozumiałem. Nie mogłem ci nic interesującego zaoferować. Wykorzystałeś skrupulatnie przesiane informacje na mój temat, ale okazało się, że to, co pozostało, to tylko pozory. Pozory, które sam sobie dopowiedziałeś.

Teraz znów możesz być sobą. Kim?

Następnym razem muszę być ostrożny. Taka historia…

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , ,

Na raz

Nie można ogarniać wszystkiego na raz. Tak się zwyczajnie nie da żyć. I jeśli ma się zbyt dużo na łbie, trzeba chwilę przystopować, zrobić przerwę, odsapnąć, odetchnąć. I zrobić sobie plan. Posegregować sprawy ważniejsze i takie mniej ważne. Te, które jesteśmy w stanie załatwić od razu i te, na które musimy poświecić trochę więcej czasu. Oraz takie, na które aktualnie nie mamy pomysłu. Takie należy odłożyć na chwilę na półkę. Ale tak, żeby były widoczne. Nie chcemy ich chować, chcemy tylko znaleźć na nie odpowiedni moment. Chowanie spraw nie jest wskazane. One nie pozwolą nam o sobie zapomnieć. Ba, one się przypomną w najmniej odpowiednim momencie, krzycząc, wymachując łapami i urastając do niebagatelnych rozmiarów. Więc nie chowamy. Odkładamy. A jak już będziemy mieli pomysł – chwytamy, ściągamy z półki i załatwiamy. Od razu. Nie zwlekamy. Tak się zwyczajnie da żyć. Można ogarniać wszystko. Nie na raz.

Otagowane , , , , , , , , , ,
Reklamy
%d blogerów lubi to: