Tag Archives: mąż

Ogłoszenie matrymonialne czyli casting na męża

Prawdziwego mężczyznę, z krwi i kości, lubiącego innych mężczyzn szukam. Miej pasje, podróżuj, czytaj, interesuj się. Nieważne czym, po prostu się interesuj. Zarażaj pasjami. Bądź męski i podejmuj decyzje. Miej otwarty umysł i nie oceniaj po pozorach. Bądź postrzelonym wariatem, szaleńcem, bądź nieobliczalny i spontaniczny. Bądź zrównoważony, przewidywalny, wyważony. Uwielbiaj odkrywać miasto, wchodź do miejsc, gdzie nie wolno wchodzić, gdzie zabronione, bo zabronione. Zachwycaj się miastem w ciągu dnia, zachwycaj się miastem w nocy. Kochaj weekendy poza miastem, nie bój się natury, eksploruj miejsca, w których inni się gubią. Bądź nietuzinkowy. Bądź zwyczajny. Nie bój się emocji. Nieprzesadnie ukazuj uczucia. Uwielbiaj gotować. Uwielbiaj się całować. Uwielbiaj towarzystwo ludzi. Uwielbiaj dni w samotni. Chcij więcej. Bądź nietuzinkowy. Bądź zwyczajny. Bądź męski. Miej błysk w oku. Bądź wyrozumiały. Bądź wierny. Nie bój się. Kochaj.

W podobnym wieku do mojego (powyżej 30, poniżej 40). Wzrost 175cm lub więcej. Ani szczupłego, ani grubego. Bądź fit, ale nie muscular. Tatuaże i broda to dodatkowe atuty, ale nie mus. Lubię blondynów i rudych.

Ja – jestem ideałem.

Reklamy
Otagowane , , , , , , , ,

Looking

Tak, szukam. Czy ja wiem, czy intensywnie. To zależy… To zależy od tego, w jakim jestem akurat nastroju. Czasem w ogóle, czasem… intensywniej. W skali od 1 do 10? Ale co… mam ocenić? No tak z 7… może 8. Nie wiem, nie jestem obiektywny. Czasem mam takie momenty buntu. Wtedy nie szukam w ogóle. Usuwam wszystkie profile i mnie nie ma. To znaczy jestem, ale już tylko „w realu”. Potem, po jakimś czasie, jakoś tak po dwóch, czasem trzech miesiącach, albo tygodniach, znów stwierdzam, że już bym chciał kogoś poznać. Zakładam szybko profil jeden za drugim. Nie zajmuje mi to dużo czasu, zazwyczaj kilka minut. Mechanicznie. Rejestracja, pierwsze logowanie, dane personalne, treść, zdjęcia. Najwięcej czasu zajmuje mi wybór zdjęć. Mniej, czy bardziej rozebrane, albo w ogóle może nie ubrane? Ale to i tak już nie tyle czasu, niż kiedyś. Byle szybciej, bo wstyd, że znów tu jestem. Zawsze się w myślach śmieję, że to bez sensu, że po co usuwam, skoro wiem, że za chwilę założę, znów muszę redagować opis, a to i tak chuj w bombki strzeli. No i potem siedzę i śledzę te wszystkie profile. Kto mnie odwiedził, kto napisał, kto dodał komentarz. Ciągle ci sami. Czy oni zapominają, że się już odzywali? I znów muszę im odpowiadać, że kolejny raz nie i nie i koniec.

Ta moja desperacja mnie serio denerwuje. Głupia dziwka doprowadza do tego, że nienawidzę swojego pustego wyra, jak oglądam jakieś ckliwe coś, to mi oczy łzawią, a rano jedząc śniadanie nie mam ochoty przeżuwać i popijać. Tyle z tego mam. Suchy jak pieprz jęzor, którym wylizuję wygłodniale kolejne nowe profile na pedałowniach, z nadzieją, że to może jednak on, że to jego poznam i się okaże fajny. No niech się chociaż normalny okaże. Nie, nie okazał się. Żaden. Nie odpisał. A chuj pewnie i tak był.

Czasem nie jest chujem. Tylko, przykładowo, mało mówi. Co nie jest przeszkodą, żeby sytuacja się rozwijała. Wolno, bo wolno. Czasem przypadkiem zupełnym, spotykam swojego jeszcze nieznajomego na imprezie i już sytuacja nabiera rumieńców. Tym razem jednak podejdę do sprawy spokojnie, z tym zdrowym rozsądkiem. Zdrowy rozsądek szybko idzie się jebać, a ja szybko zostaję na lodzie. „Bo wiesz, nie tracisz wiele, ale mogę zostać Twoim przyjacielem, bo myślę, że się całkiem nieźle dogadujemy”. Kurwa, gdybym szukał przyjaciół, uczęszczałbym pewnie na jakieś koło dyskusyjne, albo terapię grupową! Ty chuju! A jednak!

Dziś w korpo zaliczyłem dwie rozklejki. Co za pojeby wpadły na pomysł, żeby brać ślub na rozdaniu nagród Grammy? I to, kurwa, przy akompaniamencie tej jebanej, starej, rozkładającej się żywcem blerwy?! Kurwa, ja pierdolę… rozjebało mnie to w drobny mak. Źle ze mną, serio źle. Już jednak pięć minut później, otarłszy łzy wzruszenia, wróciłem na stanowisko pracy z uśmiechem na twarzy. Przyklejonym pewnie taśmą klejącą, a dla większej trwałości przyszytym dodatkowo sztaplerem. Cynizm dodaje mi otuchy. Kuuuurwa, czy ludzie muszą tak epatować swoimi uczuciami?!

Ale co ja tu się produkuję. Jebanie może by mnie uchroniło od pustego wyra. Dżina była sprytna i miała słuszność. Chcąc odpocząć, ruchała się z kimś, żeby móc u niego przekimać. Może i ja mogę się ruchać, nie chcąc być samemu? A co mi tam, prawda?

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Pytanie

– A jacy faceci Ci się podobają?

– Pod względem fizycznym? Intelektualnym? Emocjonalnym?

– Pod każdym.

– Mh….

Intelektualnie: lubię ludzi ciekawych, lubię ludzi, którzy mają swojego fioła, czymś się interesują, mają swoją pasję i mogą godzinami o niej gadać. Bez znaczenia, czy dzielimy wspólną pasję, czy też on interesuje się czymś zupełnie innym. Lubię słuchać, więc nie przeszkadza mi gadulstwo, byle by było mądre i ciekawe. Gadulstwo o niczym mnie nudzi. pewnie jak każdego. Lubię ludzi kreatywnych, odbiegających od ogólnie przyjętego kanonu normalności. ale nie lubię, kiedy ta „wyjątkowość” jest sztuczna. Niech wypływa z człowieka, a nie z trendów. W ogóle zajawki są spoko.

Emocjonalnie: lubię facetów twardych, silnych, trochę skurwieli. Ale takich ciepłych skurwieli. Lubię ludzi szczerych. Potrafię od razu wyłapać, czy ktoś jest autentyczny, czy udaje. Niestety czasem się łapię na tym, że pomimo tego, że wyczuwam fałsz, dalej brnę w znajomość, bo zwyczajnie kogoś bardzo lubię. Ostatnio za to dostałem po uszach i cierpiałem. Sam jestem mało zdecydowany, więc lubię kolesi zdecydowanych, którzy czasem podejmą decyzję za mnie. Wiem, że to może brzmieć wygodnie z mojej strony, ale staram się nad tym pracować. Lubię świrów.

Fizycznie: lubię facetów owłosionych. Nie muszą być zwierzakami, ale niech mają trochę na klacie, odrobinę na brzuchu, na nogach, na twarzy. Niech facet będzie facetem. zniewieściali nie są totalnie w moim typie, nie jarają mnie, choć mi absolutnie nie przeszkadzają i są super ludźmi. Lubię facetów silnych, ale niekoniecznie zbudowanych z samych mięśni. Szczuplaki są fajni. Taki typ ottera. Uwielbiam tatuaże. Nie lubię piercingu poza małymi wyjątkami (penis i sutki). Uwielbiam silne, męskie, żylaste dłonie. Czasami kolesie mają delikatne dłonie, mnie to nie kręci. Kiedy facet ma szorstkie dłonie i twardy uścisk – od razu jestem jego.

– Ojej, chyba nie sprostam…

– Heh…

Otagowane , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
Reklamy
%d blogerów lubi to: