Zapominam Cię

Jakiś jebany impas napotkałem w głowie mej i nie bardzo wiem, jak z niego wybrnąć. Szarpię się sam ze sobą, co męczące bardzo jest, a wierzcie mi, dyplomatą to ja nie jestem. Nawet dla samego siebie. Chyba muszę sytuację, jak to się modnie teraz mówi, PRZEPRACOWAĆ! Przepracować…. Najchętniej znów bym się najebał, jednak mam wszelkie podstawy, by mniemać, że alkoholizm gdzieś tam już się za rogiem kitra. Skoro prawie dwa miesiące chleję dzień w dzień? To może ja już nie będę się znów nachliwał, tylko kulturalnie popiszę. Bo wstyd mi też pierdolić na ten temat ze znajomymi, którzy podobno są właśnie po to. Jo… Idę sobie nalać drinka.

To było ponad rok temu. Odwiedziłeś mnie. Było późno w nocy, Pojawiłeś się zupełnie spontanicznie, po jakiejś totalnie krótkiej, absurdalnej wymianie informacji. Bałem się, ale chciałem tego. Nie wiedziałem, czego się spodziewać, nie znaliśmy się. Zostałeś na noc. Potem przez chwilę się spotykaliśmy. Uciekłem raz, potem jeszcze raz. Skutecznie pozamiatałem. Pisząc łagodnie. Bardzo łagodnie. Dyplomatą, to ja nie jestem. Mam takie poczucie, że mógłbym być z Tobą szczęśliwy, że naprawdę mogłaby być z nas zajebista para.

Czasem wyobrażam sobie nasze wspólne życie. Taka moja słabość. Nie lubię tego robić, ale to jest silniejsze ode mnie. Oczywiście totalna fikcja i kompletna sielanka. Że Ty się rozwijasz artystycznie, że ja Ciebie wspieram, że podróżujemy, poznajemy razem świat, że się kochamy, lubimy, całujemy. Jemy razem. Kompletnie pewnie nie trafiona wizja, bo tak naprawdę to byśmy się ciągle ścierali, co nie? Co nie wiem. Co nie wiem.

Przed snem przychodzi do mnie taka myśl, że może jesteś w drodze do mnie. Gdzieś tam, wsiadasz w samochód, by tu trafić. By zaraz stanąć przed drzwiami, wcisnąć numer na domofonie. I wtedy ja wstanę, odbiorę, wpuszczę Cię, zaskoczony. Ty wbiegniesz na pierwsze piętro. Staniesz przede mną. Nie wiem, co powiedzieć. Patrzę Ci w oczy, z nadzieją, że mi wybaczysz. Łzy mi się cisną. Ty patrzysz na mnie, niepewny. Zapraszam Cię do środka. Wchodzisz. Drzwi się zamykają.

Śpię.

Otagowane , , , , , , ,

Za późno

Co z Tobą nie tak, że boisz się emocji? Uczuć? Gdy ktoś chce do Ciebie dotrzeć, uciekasz, budując bezpieczny dystans? Bezpieczny Twoim zdaniem…

To niebezpieczne. Robisz sobie krzywdę. Poszukując tego, co jest w zasięgu Twojej ręki i jednocześnie odtrącając to! To jest tu, obok Ciebie, najlepsze, czeka! Musisz jedynie zaufać, uwierzyć, otworzyć się, popłynąć! Popłyń, proszę, inaczej zmianie ulegną jedynie okoliczności, nic więcej. Nie Twoje życie, nie to, co jest kluczowe. Nie to, czego tak bardzo pragniesz… Popłyń!

To niebezpieczne. Robisz innym krzywdę. Stajesz się nieczuły, gruboskórny, odtrącasz, jesteś zły, ranisz. To Cię zbyt wiele kosztuje, zbyt wiele tracisz! Ludzie, których odtrącasz, nie wrócą, zrozum! Nie rób tego, pomyśl o tym, co Ci to da. Samotność…

Za późno…

Otagowane , , , , ,

Rozkrok znów

Kurwa, czuję, że znów coś wisi w powietrzu. Tak, jak klika lat temu potrzebowałem koniecznie jakiejś zmiany, tak samo teraz nie mogę usiedzieć w miejscu, coś mnie rozpierdala wewnętrznie, lęki jakieś, ja pierdolę. Surrealistyczne uczucie. Jakbym ciągle był na haju. Albo nie w tym miejscu, w którym powinienem być. Czuję się obco. Jak turysta, ciągle czegoś szukam, CZEGOŚ!!! Nawet nie wiem czego. Wpędza mnie to w chujowy nastrój, mam wszystkiego dość i kurwa NIE NIE NIE!!! Wypierdalaj z mojej głowy, bo mi tylko kurwa robisz wodę z mózgu! Ja jebie, ile można! Nie wiem, kurwa, nie wiem no…

Podobno istnieje gen (D4DR), który powoduje, że ludzie chętniej podejmują ryzyko, ciągle szukają nowych doznań, dzięki czemu częściej stają się podróżnikami (też hazardzistami?). Biorąc pod uwagę moje dotychczasowe doświadczenia… E, dygresja.

Tu, gdzie jestem teraz, nie czuję się dobrze. Zero stabilizacji, albo poczucia stabilizacji (w końcu jest etat w korpo, święty Graal dzisiejszych czasów, nic tylko całować po nóżkach bozię). Nienawidzę mieszkania, w którym mieszkam, nie sprzątam w nim, nie mogę chłopaków sprowadzać, bo aż wstyd, ale w piździe to mam. Nie mam ulubionego miejsca, nie uprawiam seksu, nie prowadzę życia społecznego, nie żyję ej…

W dupie to mam! Działać muszę… W dupie to mam, w dupie to mam, w dupie, w dupie, w dupie….

Otagowane , , , , , , , , ,
%d bloggers like this: