Bajka

Chciałbym opowiedzieć Wam bajkę.

Nie tak dawno temu, nie wiadomo jednak dokładnie kiedy, w dość niewielkiej odległości od Krainy Siedmiu Wzgórz i Siedmiu Lasów, żył sobie młodzieniec o imieniu Maciek. Zupełnie tego nie było widać, ale drzemały w nim niespożyte pokłady magicznej energii. Maciek wiedział, że jest chłopakiem nieprzeciętnym i dostał od losu niesamowity dar. Od najwcześniejszych lat cechował się nietuzinkowymi umiejętnościami, błyskotliwością, kreatywnością, zapałem, co powodowało, że odstawał od reszty rówieśników. Codziennie marzył o tym, aby pewnego dnia móc swój dar uwolnić i przeistoczyć w coś pięknego. Szczególnie, że był to ten specjalny rodzaj daru, za sprawą którego ludzkie twarze zaczynały się uśmiechać. Maciek wiedział też, że nie będzie łatwo swój dar uwolnić. Miał świadomość, że przed nim długa i wyboista droga. Jednak nie wahał się ani chwili. Podjął wyzwanie, pomimo lekko dającym o sobie znać strachu w jego sercu.

Przyszedł dzień, w którym młodzieniec wykonał swój pierwszy krok na drodze do spełnienia marzeń. Za nim kolejny i kolejny. Czas nieubłaganie przemijał, a chłopak żwawo kroczył do przodu, nie oglądając się za siebie. Ścieżka, którą szedł rzeczywiście okazała się długa, kręta i ciemna. Chłopak co i rusz się o coś potykał, coś go smagało po twarzy. Trudno było wszystkie przeszkody dostrzec w półmroku. Wkoło niego mieniły się czerwone, białe, żółte rozbłyski stale go obserwujących oczu, niczym małe, drżące iskry, nieustanne towarzyszki jego wędrówki. W oddali słychać było głuche wycie i lament upiornych postaci. To nie było miejsce odpowiednie dla Maćka. Ten jednak się nie zniechęcał. Zbyt mocno chciał odkryć swój dar. Jedyne co, to przyspieszył kroku, bo odczuwał trochę większy strach w swoim sercu.

Minęły lata. Maćkowi zaczęła doskwierać samotność i zmęczenie. Do jego myśli wdarły się niepostrzeżenie wątpliwości. Czy jest na odpowiedniej ścieżce? Na pewno nie zabłądził? A co, jeśli to nie jest ten, kierunek, którym powinien pójść? Postanowił się na moment zatrzymać i pomyśleć. Nieopodal, wśród wysokich, gęstych drzew, znalazł piękną, zieloną polanę. Skrzyła się ona świeżością rosy i świetlnymi zabawami cienia i światła słonecznego. Wręcz zapraszała do odpoczynku. Był to dość niespotykany widok na dotychczasowej drodze Maćka. Tak cudowne miejsce wśród ciemności? Co prawda chłopak musiał trochę zboczyć ze swojego dotychczas obranego azymutu, aby polanę odkryć, co dało mu dodatkowo do myślenia. Usiadł i zaczął się rozglądać. Zaczął dostrzegać bogactwo tego miejsca. Przepiękne, kolorowe rośliny, cudowne wonie docierające do jego nozdrzy, nieznane, stworzenia, ciekawe nowej postaci, która postanowiła tu przycupnąć. Miejsce to wzbudzało zainteresowanie, chęć poznawania i ufność w duszy chłopaka, co było przecież dla niego tak naturalnym stanem. Pierwszy raz od dłuższego czasu poczuł się jakby był wśród swoich.

W pewnym momencie, kiedy już Maciek oswoił się z obfitością tego miejsca, zwrócił uwagę na wąski przesmyk, znajdujący się na drugim krańcu polany. Ciekawe, co znajduje się za nim, pomyślał. Bez wahania postanowił to sprawdzić, w końcu był młodzieńcem odważnym i ciekawym nowego.

Przeszedł powoli, acz pewnie między drzewami. Przed nim rozpostarła się cudowna perspektywa. Świat, dla którego polana była tylko zapowiedzią. Śpiewające ptaki, tnące niebieskie niebo, barwy o niewyobrażalnym wręcz nasyceniu, rośliny uginające się pod ciężarem dojrzałych owoców. A co najpiękniejsze – ludzie podobni do chłopaka. Tak, oni wszyscy też posiadali swoje dary i tak jak Maciek, nosili je w sercach. Jednak każdy z nich był inny, każdy niepowtarzalny, a wszystkie dary magicznie się uzupełniały. Maćka dar także pasował do tej składanki. Ludzie otoczyli młodego obieżyświata, zapraszając do siebie. Chcieli, aby ten udał się dalej w swoją podróż w ich towarzystwie. Serce Maćka biło mocno. Był zachwycony. Wiedział, że chce żyć właśnie tu.

Maciek miał świadomość, że to nie koniec jego wędrówki. Ba, co więcej, wiedział, że tak naprawdę jest to dopiero początek i do końca swojego żywota będzie nadal kroczył przed siebie. Jednak tym razem był przekonany, że droga, na którą trafił, jest drogą dla niego odpowiednią. Cieszył się, że ścieżka ta pozwoli mu w końcu wykorzystać swoją magiczną energię, jaką dostał od losu. W końcu znalazł się w miejscu, którego do tej pory tak uparcie szukał.

KONIEC.

Reklamy

10 myśli na temat “Bajka

  1. … i tak oto mieszkańcy polany nakłonili Maćka do skosztowania twardych narkotyków i bombardując go miłością z radością przyjęli go do swojej sekty.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s